Posted by admin on
Grudzień 18, 2006
“Otaczaj się nowymi mediami, a wygrasz”
Joe Vitale, podczas przeprowadzonego w Polsce szkolenia poświęconego hipnotycznemu marketingowi, przekonywał, że jego formułę można zastosować nie tylko w Sieci. Organizatorzy spotkania przygotowali na swojej stronie krótką relację z seminarium, na której umieścili materiały multimedialne oraz pełną treść wywiadu z Vitale.
Hipnotyczne wiadomości prasowe, hipnotyczne strony internetowe, hipnotyczne e-maile to – według Joe Vitale – klucze do sukcesu. W trakcie dwudniowego szkolenia, przeprowadzonego w Polsce 9 i 10 grudnia br., Vitale wyjaśniał uczestnikom zasady swojego systemu hipnotycznego marketingu.
Dlaczego ten rodzaj marketingu nazywa się “hipnotycznym”? Nie chodzi tu o wprowadzanie klientów w stan całkowitej hipnozy, a raczej o ściągnięcie ich uwagi i zatrzymanie na tak długo, jak długo chcemy przekazywać im dany komunikat marketingowy.
System ten zdobywa sobie coraz większą popularność w USA, a od pewnego czasu także w Polsce – dostępne na rynku od kilku miesięcy polskie wydanie książki “Hipnotyczny Marketing” znalazło już ponad 1000 nabywców, chwali się Wydawnictwo Złote Myśli.
Na stronie z relacją znajdziecie wywiad z Vitale (w formie wideo, audio oraz tekstowej), w którym Joe dzieli się radami mającymi pomóc w odniesieniu sukcesu i przekonuje, że jego system może mieć zastosowanie także poza internetem.
Czy rzeczywiście hipnotyczny marketing jest tak skuteczny? Opinie zapewne są podzielone, jednak tego typu szkolenia oraz dostępność materiałów w języku polskim zapewne sprawią, że wkrótce – chcąc nie chcąc – zostaniemy poddani “próbie podatności”. Warto zatem wcześniej dowiedzieć się, w jaki sposób będziemy “atakowani”
kg – Dziennik Internautów – www.di.com.pl
Posted by admin on
Grudzień 18, 2006
?Otaczaj się nowymi mediami, a wygrasz?
Joe Vitale, podczas przeprowadzonego w Polsce szkolenia poświęconego hipnotycznemu marketingowi, przekonywał, że jego formułę można zastosować nie tylko w Sieci. Organizatorzy spotkania przygotowali na swojej stronie krótką relację z seminarium, na której umieścili materiały multimedialne oraz pełną treść wywiadu z Vitale.
Hipnotyczne wiadomości prasowe, hipnotyczne strony internetowe, hipnotyczne e-maile to – według Joe Vitale – klucze do sukcesu. W trakcie dwudniowego szkolenia, przeprowadzonego w Polsce 9 i 10 grudnia br., Vitale wyjaśniał uczestnikom zasady swojego systemu hipnotycznego marketingu.
Dlaczego ten rodzaj marketingu nazywa się “hipnotycznym”? Nie chodzi tu o wprowadzanie klientów w stan całkowitej hipnozy, a raczej o ściągnięcie ich uwagi i zatrzymanie na tak długo, jak długo chcemy przekazywać im dany komunikat marketingowy.
System ten zdobywa sobie coraz większą popularność w USA, a od pewnego czasu także w Polsce – dostępne na rynku od kilku miesięcy polskie wydanie książki “Hipnotyczny Marketing” znalazło już ponad 1000 nabywców, chwali się Wydawnictwo Złote Myśli.
Na stronie z relacją znajdziecie wywiad z Vitale (w formie wideo, audio oraz tekstowej), w którym Joe dzieli się radami mającymi pomóc w odniesieniu sukcesu i przekonuje, że jego system może mieć zastosowanie także poza internetem.
Czy rzeczywiście hipnotyczny marketing jest tak skuteczny? Opinie zapewne są podzielone, jednak tego typu szkolenia oraz dostępność materiałów w języku polskim zapewne sprawią, że wkrótce – chcąc nie chcąc – zostaniemy poddani “próbie podatności”. Warto zatem wcześniej dowiedzieć się, w jaki sposób będziemy “atakowani”
kg – Dziennik Internautów – www.di.com.pl
Posted by admin on
Grudzień 8, 2006
List otwarty do Google Polska – Nie dyskryminujcie użytkowników Opery!
Użytkownicy przeglądarki Opera, których w Polsce jest już prawie milion (wg danych Ranking.pl), od dawna mają spore problemy z niektórymi serwisami oraz usługami Google, które to mają w tej przeglądarce ograniczoną funkcjonalność, a czasem działają w ogóle. Dyżurny polski webmaster i redaktor miesięcznika PC World Komputer – Paweł Wimmer postanowił wysłać do Google Polska list otwarty, w którym prosi o uregulowanie przez giganta kwestii tych problemów.
List otwarty powstał za namową Adama Dziury – od lat aktywnie działającego na rzecz promowania wśród polskich internautów przeglądarki Opera – który również podejmował wcześniej próby interwencji u Google w tej sprawie (niestety bezskutecznie).
Treść listu Pawła Wimmera zamieszczamy poniżej:
Szanowni Państwo
Bylibyśmy wdzięczni, gdyby Google zechciał przyjrzeć się bliżej problemowi niedostatecznej obsługi – lub wręcz jej braku – rozmaitych swoich serwisów przez przeglądarkę Opera. Typowe przykłady to Google Docs i Picasa Web Albums.
Wprawdzie użytkownicy Opery stanowią ciągle margines, ale społeczność skupiona wokół tej doskonałej przeglądarki odbiera taką sytuację z przykrością jako wyraz lekceważenia lub dyskryminacji, szczególnie w sytuacji, gdy ogromne fundusze są ciągle inwestowane przez Waszą firmę w rozmaite usługi – skądinąd bardzo cenne i przydatne dla niezliczonych milionów internautów.
Nie chcielibyśmy traktować takiego podejścia jako wyrazu walki konkurencyjnej – Firefox jest postrzegany przez część społeczności internetowej jako nieoficjalne narzędzie firmy Google – która byłaby niepotrzebna i sprzeczna ż żywotnymi interesami internautów. Tym bardziej, że użytkownicy Opery uważają Firefoksa za sprzymierzeńca w walce o standardy i dobry, przyjazny wszystkim Internet.
pozdrawiam
Paweł Wimmer
redaktor miesięcznika PC World Komputer
Jak pisze Adam Dziura na swoim blogu, za nieprawidłową obsługę rożnych internetowych usług Google odpowiedzialny jest… sam gigant i lenistwo jego programistów. Wystarczy bowiem zaimplementować w przeglądarce Opera niewielki skrypt o wymownej nazwie fix-google-services.js, by można było praktycznie w pełni korzystać z większości serwisów Google, których funkcjonowanie wcześniej szwankowało w tej przeglądarce.
Powyższy skrypt dotyczy funkcjonowania technologii Ajax, która – zdaniem Adama Dziury – jest poprawnie obsługiwana w Operze. Niestety przeglądarka ta nie jest w stanie wpłynąć na sprawdzanie user.agenta przez serwisy – napisał w e-mailu do Dziennika Internautów Adam Dziura.
Nie jest to zresztą pierwsza poprawka Google opracowana przez aktywnych użytkowników przeglądarki Opera. Więcej pomysłów na poprawienie funkcjonowania serwisów Google w Operze można znaleźć na forum Opery.
Podobny problem występuje w przypadku przeglądarkowej wersji komunikatora Gadu-Gadu. Adam zgłaszał swoje uwagi do obsługi technicznej operatora tej usługi, ale – tak jak w przypadku Google – pozostały one bez odpowiedzi.
Większość osób w redakcji Dziennika Internautów korzysta w swojej pracy właśnie z przeglądarki Opera, dlatego też z nadzieją przyłączamy się do apelu Pawła Wimmera, Adama Dziury i wszystkich użytkowników Opery o jak najszybsze rozwiązanie wspomnianych wyżej problemów przez programistów Google oraz Gadu-Gadu lub też publiczne wyjaśnienie, dlaczego nie można tego zrobić.
redakcja – Dziennik Internautów – www.di.com.pl
Posted by admin on
Grudzień 8, 2006
Google przymierza się do reklam w radiu
Firma Google rozpoczyna testy systemu, który pozwoli klientom programu AdWords na zakup reklam radiowych. Kalifornijska firma próbuje już także sprzedawać reklamy w gazetach, a więc jest coraz bliżej stworzenia prawdziwego, reklamowego supermarketu.
Na sprzedaż reklam radiowych pozwoli system zakupiony przez Google na początku bieżącego roku od firmy dMarc Broadcasting i wbudowany w system AdWords pod nazwą Google Audio Ads. Reklamodawca będzie dysponował nie tylko możliwością zakupu reklamy przez program AdWords, ale uzyska także dostęp do raportów na temat stacji, w których wyemitowano jego reklamy.
Z Google współpracuje już 700 stacji radiowych działających na rynku amerykańskim. Docelowo firma chce podjąć współpracę z blisko 5 tys. rozgłośni.
W testach bierze udział ograniczona liczba wybranych reklamodawców. Wiadomo, że w przyszłości, kiedy system będzie ogólnodostępny, Google będzie pobierać prowizje od każdej sprzedanej reklamy.
Wielu nadawców uważa, że Google może pomóc w rozruszaniu radiowego rynku reklamy, który ostatnio przechodzi zastój. Rozwiązania kalifornijskiej firmy mogłyby znacznie ułatwić zakup reklam (cała procedura przebiega on-line), a ponadto istnieje prawdopodobieństwo, że reklamodawcy zainteresowani dotychczas wyłącznie internetem przynajmniej spróbują zakupić reklamę w radiu.
Google Audio Ads może też okazać się trafionym pomysłem dla reklamy lokalnej, jeśli tylko kalifornijska firma podpisze umowy z mniejszymi rozgłośniami.
W ubiegłym miesiącu firma Google rozpoczęła testy innej nowej usługi, która pozwoli klientom AdWords na zakup reklam w 50 znanych pismach drukowanych. Również w tym przypadku procedura zakupu jest uproszczona, a Google pobiera jedynie prowizję od każdej zawartej transakcji.
Marcin Maj – Dziennik Internautów – www.di.com.pl



